Start » Aktualności » Kłusaki » kłusaki francuskie » Wyścigi kłusaków francuskich w Sopocie

Wyścigi kłusaków francuskich w Sopocie

data publikacji: 05.08.2007, 21:49  |  autor: elwira   |  liczba komentarzy: 0

W dniach 21 i 22 lipca 2007 na Hipodromie w Sopocie miało miejsce historyczne dla wyścigów kłusaków w Polsce wydarzenie. Odbyły się Dni Kłusaka Francuskiego. Kłusaki po raz pierwszy, i miejmy nadzieję nie ostatni, ścigały się na sopockim torze.

 

Impreza doszła do skutku dzięki wysiłkowi wielu ludzi i wielu instytucji. Wymienić należy przede wszystkim Stowarzyszenie Hodowców i Użytkowników Kłusaków i jego prezesa, pana Romana Mateusiaka, które włączyło się w organizację imprezy. Następnie wymienić wypada Hipodrom w Sopocie, z jego dyrektorką Małgorzatą Chajęcką na czele, który przygotował tor i dołożył wszelkich starań, aby impreza wypadła profesjonalnie i aby była pięknym spektaklem dla publiczności. I na koniec trzeba wspomnieć naszych francuskich partnerów, Cheval Français, bez ich pomocy technicznej impreza nie mogłaby się odbyć. Nie tylko byli sponsorami nagród, ale oddelegowali swojego komisarza, pana André Meunier, który jako honorowy członek Komisji Technicznej, wspomagał polskich kolegów w prawidłowym sędziowaniu wyścigów.

 

Jedna tylko instytucja nie stanęła na wysokości zadania. A mianowicie Totolotek Totomix SA, który najpierw podjął się organizacji zakładów, a potem na kilka dni przed imprezą wycofał się z udziału. Szkoda…Ale to temat na osobny artykuł.

 

Tak więc do Sopotu zjechało 15 kłusaków i cała grupa powożących, trenerów i hodowców z różnych stron Polski. Z Pomorza, Wielkopolski, z Dolnego Śląska, Opolszczyzny i Mazowsza. Kłusaki ścigają się Polsce od 2004 roku na WTWK-Partynice we Wrocławiu i istnieje już całkiem spora grupa stajni wyścigowych, w których konie są trenowane. Powstają ośrodki treningowe koni rasy kłusak. SHIUK systematycznie organizuje szkolenia powożących i trenerów.

 

W sobotę o 16.30 ruszyliśmy. Pogoda była bardzo ładna, nie za gorąco, nie za ciepło. Publiczność dopisała, według oceny organizatorów na trybunach było około 3, 4 tysięcy widzów. Pierwszy dzień był dniem, rzec by można edukacyjnym. Chodziło nam o przybliżenie publiczności koni rasy kłusak francuski, a także wyjaśnienie zasad rozgrywania gonitw. Stąd w komentarzach znalazło się dużo informacji, głos zabierał też drugi z obecnych przedstawicieli Cheval Français Benoit Fabrega, który przybliżał polskiej publiczności historię współpracy pomiędzy SECF i SHIUK, zapraszał w naszym imieniu do zainteresowania się Stowarzyszeniem i kłusakami.

 

Pierwsza gonitwa (dystans 1900m) była wielką niewiadomą, bo startowały między innymi konie, które w tym sezonie nie pokazywały się często na wyścigach, klacz Mistys Oaks debiutowała w Polsce. Klacz w marcu tego roku przyjechała do Polski. I była dla nas zagadką. Wiemy, że Mikołaj Chełkowski, trener i powożący, praktykuje trening wytrzymałościowy, dużo trenuje po leśnych drużkach Wielkopolski. I to właśnie ona zrobiła prawdziwą niespodziankę. Wygrała (osiągnięty czas 2’33,34”)zdecydowanie, o dwie długości sulki, powożona przez jej właściciela Mikołaja Chełkowskiego ze Stajni Mikołaj.

 

Triumfatorem drugiej gonitwy (dystans 1900m, osiągnięty czas 2’34”) był Lucky Star, powożony przez Andrzeja Najderskiego, trenera i powożącego, ze Stajni Szczęśliwa Gwiazda. Na finiszu rozegrała się ostra walka pomiędzy triumfatorką a klaczą Melba de Bourgogne, powożoną przez Łukasza Młynarskiego.

 

Trzecią gonitwę (dystans 2000m, osiągnięty czas 2’40,3”) wygrała klacz Obsess Oaks ze Stajni Bielany powożona przez młodziutką, ale już doświadczoną, powożącą Dorotę Bieńkowską, która dzięki taktycznemu rozegraniu gonitwy pokonała dużo bardziej doświadczonych powożących, jak choćby Peter Simoni.

 

Już przy drugiej gonitwie publiczność była rozgrzana, już zrozumiała specyfikę tych wyścigów. Każda gonitwa ma swoją oprawę. Najpierw konie prezentują się publiczności w krótkiej defiladzie, potem odjeżdżają na strat. Po każdej gonitwie odbywa się uroczysta dekoracja zwycięzcy i uroczysta runda honorowa przed publicznością. Wyścigi kłusaków zostały bardzo przychylnie odebrane przez sopocką publiczność. Szczególnie widowiskowe były finisze. Widać było ogromną wolę walki, a to jest najbardziej emocjonujące dla publiczności.

 

W drugim dniu nie dopisała nam, niestety, pogoda. Ale i tak w strugach deszczu zgromadziło się na sopockim hipodromie około 1500 osób.

 

Pierwszą gonitwę (dystans 1900m, osiągnięty czas 2’35”) wygrała po raz kolejny Mistys Oaks, powożona przez Mikołaja Chełkowskiego. I znowu nie dała szans swoim konkurentkom. Ciekawe, jak będzie się prezentować w dalszej części sezonu na WTWK_Partynice, w konfrontacji z mocniejszymi konkurentkami?

 

Drugą gonitwę (dystans 1900m, osiągnięty czas 2’34,5”) wygrała Lyse de Donzy ze Stajni Szukalice, trenowana przez Romana Mateusiaka, a powożona przez Monikę Ostrowską, która zdobyła uprawnienia powożącego w kwietniu tego roku, ale ma już spore doświadczenie w powożeniu koni wyścigowych.

 

No i trzecia gonitwa (dystans 2000, osiągnięty czas 2’38,5”) przyniosła trumf klaczy Matia de Ceton, powożonej i trenowanej przez Petera Simoniego, który od lat mieszka w Polsce i jest aktywnym członkiem Stowarzyszenia Hodowców i użytkowników Kłusaków, prowadzi duży ośrodek treningowy kłusaków.

 

Ja miałam okazję obserwować gonitwy z samochodu sędziowskiego, którym jechali sędziowie chodu, obserwujący przebieg całej gonitwy. Samochód sędziowski poruszał się w Sopocie po torze zielonym, towarzysząc stawce koni od początku aż do zakończenia gonitwy. Na prostej finiszowej samochód zostawał za stawką koni. Finisz przejmowali komisarze śledzący wyścigi z budki Komisji Technicznej. Muszę przyznać, że jest to niezapomniane przeżycie. Widać walkę koni na każdym odcinku dystansu, widać zmagania powożących, szczególnie w przypadku przejścia konia w kłus, kiedy muszą go uspokoić i sprowadzić do kłusa. Widać ich dramatyczną walkę o utrzymanie prawidłowego chodu. Widać taktyką, którą przyjmują w gonitwie. Jest to wspaniały spektakl.

 

Dni Kłusaka Francuskiego w Sopocie były ogromnym sukcesem wszystkich, którzy przyczynili się do ich organizacji.

 

Jeśli ktoś z Państwa połknął bakcyla wyścigów kłusaków, zapraszamy na wyścigi do Wrocławia oraz prosimy o kontakt ze Stowarzyszeniem SHIUK, strona internetowa www.konieklusaki.com.pl 

 

Małgorzata Sakwerda