Start » Aktualności » Przygotowania do sezonu » Ursan już jest z nami - c.d.

Ursan już jest z nami - c.d.

data publikacji: 06.04.2005, 21:20  |  autor: elwira   |  liczba komentarzy: 0

Ursan i Ida st. trenera A. Walickiego 16 kwietnia 2005 Fot.: FINISZ

Ursan i Ida
st. trenera A. Walickiego 
16 kwietnia 2005 
Fot.: FINISZ

W sobotę 2 kwietnia 2005 dopiero ok. godziny 8 odwiedziliśmy stajnię. Mieliśmy tym razem szczęście, bo Ursan jeszcze nie był na treningu. Przywitał nas bardzo nietypowo – kiedy weszliśmy do boksu, ogier odpoczywał leżąc i nie przejmował się naszymi odwiedzinami. Nie wstając zjadł jabłka i inne przysmaki, dał się sfotografować i poklepać. Kiedy smakołyki się skończyły, zdecydował wstać i poszukać więcej. Ponieważ obżarstwo nie wpływa dobrze na kondycję, postanowiliśmy się przespacerować na tor i pooglądać konkurencję, zostawiając Ursana samego.

 

Ursan przygotowywał się na następną jazdę. Dosiadać go ma Marek Bąk. Dzień wcześniej jechał na nim dż. Aleksander Reznikov i chwalił ogierka za poprawne zachowanie na torze. Wcześniej jeźdźcy skarżyli się na rzucanie łbem. Ursan ma w stajni opinię bardzo trudnego konia. Aleksander na torze dał mu długą wodzę i koń się uspokoił. Trener jest zadowolony z postępów jakie czyni Ursan. Dobrze ocenia też jego rozwój i kondycję.

 

Aktualnie ogier dostaje dodatkowo specjalny granulat firmy PAVO i oczywiście jabłka oraz marchew, tak jak pozostałe konie. Zaczął już gubić zimową sierść, której w porównaniu z innymi końmi miał niewiele. Są jeszcze takie zmarźluchy w stajni, które wyglądają jak niedźwiedzie polarne. Wszystko jednak się zmieni, jak tylko noce staną się cieplejsze.

 

Konie wróciły z wcześniejszej przejażdżki i czas na siodłanie Ursana. Widać, że ogier nadal usiłuje dominować, jednak czuje respekt przed mężczyznami. Spokojnie dał się nawiązać i wyczyścić. Grzecznie stał przy siodłaniu, jednak nadal nie lubi tranzlowania.

 

Na kółku chodzi grzecznie i nie rozrabia, ale to zapewne pod wpływem odpowiedniego dosiadu – pod amatorkami pozwalał sobie na więcej swobody. Wszystkie konie pierwszy kenter robią na kółku przy stajni i dopiero potem wyjeżdżają na tor. Ursan ma ładny, wydajny galop i jest chętny do pracy. Po kilkunastominutowej rozgrzewce (stęp, kłus, kenter), konie wyjeżdżają na tor treningowy. Każdy jeździec otrzymał szczegółowe dyspozycje od trenera, dopasowane do zaawansowania trenigowego danego konia. Ursan ma do pokonania narmalnym chodem niecałe koło po piachu. Bez problemu zachodzi na tor i spokojnie rusza. Po przekentrowaniu wraca do stajni i idzie do maszyny na stępa odpocząć. W maszynie zawsze mu figle w głowie – tak jak jego koledze San Luisowi. Ursan nie zmęczył się na treningu i tradycyjnie dokazuje na maszynie.

 

Po ponad półgodzinnym spacerze pora na mycie nóg i powrót do boksu. Po wyczyszczeniu i sprawdzeniu kopyt ogier ma wolne do następnego ranka. Zaraz po zdjęciu kantara przeszukuje żłób w poszukiwaniu zagubionych ziaren owsa ze śniadania (oczywiście nic nie ma, bo zawsze wyjada wszystko do końca), po czym bierze się za siano i niecierpliwie czeka na obiad.

 

Pora obiadowa to długo wyczekiwany moment. Ursan rżeniem przypomina o sobie, żeby go przypadkiem nie ominąć. Jest bardzo niecierpliwy i nie może się doczekać swojej kolejki. Kiedy już dostanie swoją porcję, szybko się z nią rozprawia. Zauważyliśmy, że z łakomstwa rozrzuca owies ze żłobu – trzeba będzie włożyć mu duży kamień do żłobu, co pomoże zapobiec w wyrzucaniu owsa i oczywiście sprawdzić zęby, czy przypadkiem to nie one są powodem wyrzucania owsa.

 

O dalszych postępach w treningu, pierwszych „półmachach” i galopach będziemy informowąc na bieżąco. Mamy nadzieję, że będziemy mieć przyjemność zobaczyć Ursana w walce na zielonym torze i krzyczeć: Dawaj URSAN – sam jeden!

 

***********************************************************

W sobotę 9 kwietnia 2005 odwiedziliśmy Ursana po południu. Ogierek jak zwykle wyglądał znakomicie. Tego dnia na porannym treningu wyjątkowo dosiadała go amatorka Inga i podobno nie narzekała. Trener twierdził, że Ursan nie rozrabiał za bardzo, a na torze spokojnie przekentrował zganaszowany.

 

Tego dnia wrzucono mu do żłobu duży kamień i udało mu się zjeść mesz nie wyrzucając sporej zawartości złobu na ziemię.

 

************************************************************

14 kwietnia 2005 (czwartek), rano na treningu Ursan pracował pod Staszkiem Karkosą i chodził jak szwajcarski zegarek. Ogier jest bardzo silny i rozwinięty, więc kentruje już mocnym chodem w towarzystwie brata Narlena i siostry Dżangary. Jak pogoda dopisze, zapewne w maju zrobi pierwsze galopy i będzie gotowy do startu w czerwcu.

 

Oby do tego czasu ruszyły służewieckie wyścigi, bo jak nie to trzeba będzie mu walizkę do Wiednia pakować....

Dodaj komentarz

Komentarze (0)






Dopuszczalne znaczniki: <b><i><br>Dodaj nowy komentarz: