Start » Aktualności » 2012 » W czasie zimy konie się nie nudzą

W czasie zimy konie się nie nudzą

data publikacji: 21.12.2012, 13:23  |  autor: elwira  |  źródło: Tadeusz Porębski, PASSA   |  liczba komentarzy: 0

grudzień 2012

Fot: Finisz.pl
grudzień 2012
Trwają przymiarki do sporządzenia planu gonitw na rok 2013.

Po pełnym emocji sezonie wyścigowym na służewieckim torze panuje błogi spokój. Nie oznacza to jednak, że hipodrom zapadł w zimowy sen. Konie nieprzerwanie trenują, bo skoro skończył się stary sezon, niech żyje nowy.

Trwają przymiarki do sporządzenia planu gonitw na rok 2013. Totalizator Sportowy, który jest organizatorem gonitw, planuje rozegranie w przyszłym roku 55 dni wyścigowych z łączną pulą nagród w wysokości ponad 9 milionów zł. Cieszy to, że zaczynają żyć swoim życiem także inne tory wyścigowe w Polsce, wszak rozwój wyścigów konnych w Polsce nie polega na rozwoju wyłącznie Służewca. I tak w Sopocie konie będą się ścigać podczas 3–tygodniowej przerwy, która zwyczajowo zaczyna się w Warszawie dzień po nagrodzie Derby. Mocne uderzenie zapowiada Wrocław, prezydent miasta przeznaczył na zorganizowanie wyścigów w Partynicach ponad milion złotych.

Pełnomocnikiem prezydenta upoważnionym do rozmów o współpracy Partynic z Totalizatorem Sportowym i Polskim Klubem Wyścigów Konnych został Wiesław Saniewski, reżyser filmowy, hodowca i pasjonat wyścigów konnych. Planuje się rozegranie na partynickim hipodromie 12–14 dni wyścigowych. Gwoździem wrocławskiego sezonu wyścigowego będzie przeszkodowa gonitwa Wielka Wrocławska z niespotykaną w Polsce pulą nagród ponad 40 tysięcy euro. Drugim ważnym wyścigiem, który ma być rozegrany we Wrocławiu, będzie płotowa Wielka Partynicka z pulą nagród ok. 25 tysięcy euro. Jeszcze nie wiadomo kto będzie organizatorem wrocławskich mityngów. – Omawiamy warunki i szczegóły – mówi Wiesław Saniewski. – Mam nadzieję, że organizatorem będzie TS. Gdyby jednak negocjacje utknęły w martwym punkcie, sami zorganizujemy mityngi. Jesteśmy przygotowani na taką ewentualność.

Zimą służewieckie konie trenują bez przerw, chyba że obfite opady śniegu wyłączą tor roboczy z użytkowania. Wtedy trenerom pozostają do dyspozycji tzw. karuzele przy stajniach, gdzie konie chodzą w koło. Połaziliśmy z naszym redakcyjnym fotografem po stajniach, aby uzyskać kilka końskich wypowiedzi – jak żyją, czego im brakuje, co planują. Na krótką rozmowę zgodziły się tylko dwa folbluty – zamieszkały w stajni Józefa Siwoni Datsun i podopieczna Janusza Kozłowskiego Jutrzenka. Inne konie dawały nam do zrozumienia, że jeszcze nie czas na rozmowy i trzeba czekać do wieczora 24 grudnia.

– Jak skomentujecie Państwo sezon wyścigowy 2012?
Datsun: – Co tu komentować, wypuścili mnie do walki siedem razy, pięć razy wygrałem, dwa razy zająłem drugie miejsca i tyle. Uśmiałem się w duchu, bo poza trenerem raczej nie wierzono we mnie, niby pochodzenie u mnie takie sobie. (Datsun wybucha szyderczym śmiechem). Szczególnie taki jeden gruby dziennikarz, co to udaje znawcę koni, a moim zdaniem zna się na nich jak kura na pieprzu, z jakiejś Passy czy jakoś tak, mielił jęzorem, że mój tata Aramus to niespecjalny reproduktor, nic wielkiego jeszcze nie dał i takie tam różne bzdety... A pan, przepraszam, z jakiej gazety?
– Z Passy.
Datsun: – O w mordę, sorry, zwracam honor, ale kicha...
– Nie ma sprawy, panie Datsunie. Lubię szczerość, u koni również.
Datsun: – Było to jednak mało eleganckie z mojej strony. W ramach rekompensaty i na zgodę daję panu siebie już w pierwszym moim występie w przyszłym sezonie. Nie ma znaczenia z kim będę się ścigał. I tak mam ich na miękko. Możesz pan postawić na mnie kamienicę.
– Dzięki, panie Datsunie, będę pamiętał. A co u pani, panno Jutrzenko?
Jutrzenka: – Nie wygrałam tyle, co mój szanowny kolega, bo specjalizuję się w płotach, ale mam na rozkładzie parę zwycięstw i kilkunastu dobrych rywali. Chyba trzeba będzie jednak w pierwszej połowie sezonu pobiegać w płaskich wyścigach, bo za każdą wygraną w płotach dokładają po dwa kilogramy, więc byłabym głupia, gdybym nie próbowała zbić wagi w handicapie, a ja głupia nie jestem.
Nie wątpię, panno Jutrzenko. Wybierze się panna do Wrocławia, są wysoko dotowane wyścigi płotowe i ładnych parę złotych do wygrania.
Jutrzenka: – Szkopuł w tym, że te nagrody są za wysokie i zwabią bardzo dobre konie z zagranicy. A wtedy szanse moje i moich krajowych kolegów radykalnie się zmniejszają. Może być tak, że przyjadą same orły i cała gotówka z nagród zostanie wywieziona za granicę. Szkoda by było...
– Dobrze panna kombinuje, nie pomyślałem o tym. Jak zatem zrobić, aby wilk był syty i owca cała?
Jutrzenka: – Hmmm... (zastanawia się). Może do jednej z tych gonitw dopuścić konie wyłącznie polskiej hodowli? Organizator ma takie prawo, może zrobić co zechce.
– Bardzo słuszna uwaga, przekażę ją kompetentnej osobie. Dzięki za te kilka słów rozmowy, wesołych świąt i powodzenia w przyszłorocznym sezonie.

 


Rozmawiał Tadeusz Porębski

PASSA

Dodaj komentarz

Komentarze (0)






Dopuszczalne znaczniki: <b><i><br>Dodaj nowy komentarz: