Start » Aktualności » 2013 » Bez marzeń nie ma pozytywnych zmian

Bez marzeń nie ma pozytywnych zmian

data publikacji: 26.11.2013, 17:23  |  autor: elwira  |  źródło: PASSA, Tadeusz Porębski   |  liczba komentarzy: 0

Nagroda Nemana

Fot: Finisz.pl
Nagroda Nemana

Rozmowa z Jerzym Władysławem Engelem, prezesem Stowarzyszenia Turf Club Służewiec, właścicielem koni wyścigowych.

Turf Club Służewiec to stowarzyszenie, które w tym roku po raz pierwszy mocno zaznaczyło swoją obecność na torach wyścigów konnych w Warszawie. Jakie macie cele i dokąd zmierzacie?

Odpowiedź można znaleźć na naszej stronie internetowej (www.turfclubpolska.pl). Najkrócej rzecz ujmując, stowarzyszenie zrzesza grupę właścicieli, hodowców oraz miłośników koni wyścigowych, a jednym z najważniejszych jego celów jest m.in. udzielanie wsparcia pod kątem promocji organizatorowi gonitw na Służewcu, czyli Totalizatorowi Sportowemu, jak również Polskiemu Klubowi Wyścigów Konnych. Wsłuchujemy się uważnie w głosy środowiska wyścigowego i uczestników zakładów wzajemnych, aby pomagać w podnoszeniu jakości organizacji wyścigów konnych w naszym kraju.

Ilu członków liczy stowarzyszenie i jakie są warunki członkostwa?

Jest nas tylko dwadzieścia pięć osób. Nie zabiegamy o dużą liczbę członków, ponieważ jest to stowarzyszenie elitarne, non profit i aby do niego wejść trzeba mieć osobę rekomendującą oraz wprowadzającą. Roczna składka członkowska wynosi tysiąc złotych, a wszelkie pieniądze jakimi dysponujemy wydawane są na cele promocyjne, nagrody honorowe oraz działalność statutową.

W ostatnim dniu wyścigowym sezonu 2013 przedstawiciele Turf Clubu Służewiec prawie nie schodzili z padoku...

Rzeczywiście, nasi członkowie wręczali nagrody honorowe, które Turf Club Służewiec ufundował. Były to nagroda Nemana dla dwuletnich folblutów, nagroda Savannah dla trzylatków czystej krwi arabskiej oraz nagroda Zamknięcia Sezonu.

Co uważacie za największe osiągnięcie stowarzyszenia w minionym sezonie?

Wymienię kilka wydarzeń, które uważam za ważne. Pierwsze, to wyselekcjonowanie grupy ludzi, którym leży na sercu przyszłość wyścigów konnych w Polsce oraz rozwój hodowli. Tworząc Turf Club przyświecała nam idea, aby hodowców i właścicieli zachęcić do włączenia się w działalność stowarzyszenia, żeby nie skupiali całej swojej uwagi wyłącznie na prywatnej hodowli własnej, ponieważ dobro całego środowiska wyścigowego jest jednocześnie dobrem każdego z nas, pasjonatów tego wspaniałego i widowiskowego sportu.
Większość stadnin państwowych przestała istnieć lub przeszła w ręce ludzi, którzy przeznaczyli je pod inne funkcje. Dlatego odrodzenie polskiej hodowli koni wyścigowych spoczęło w rękach prywatnych hodowców, którzy olbrzymim wysiłkiem finansowym dźwigają rodzimą hodowlę koni pełnej krwi angielskiej oraz czystej krwi arabskiej i mają już naprawdę spore osiągnięcia na tym polu. Wyhodowanie wielu ciekawych rodowodowo koni, które pokazały się w ostatnich latach na Służewcu, to efekt ciężkiej pracy hodowlanej w wielu prywatnych stadninach w Polsce. Dlatego cieszę się, że najlepsi hodowcy są członkami Turf Clubu i możemy na bieżąco omawiać wszelkie problemy dotykające ludzi z naszego środowiska.

Ale kwestie hodowlane to chyba nie jedyny priorytet na drodze odradzania się wyścigów konnych w Polsce?
Ma pan na myśli finanse?

Między innymi...
To oczywiste. Każdy rodzaj działalności gospodarczej, a taką działalnością jest także hodowla, nieodłącznie wiąże się z finansami, ponieważ taka działalność generuje ogromne koszty dla prowadzącego. Dlatego dla wszystkich z nas podział nagród w sezonie jest sprawą dużej wagi. Na początku roku udało nam się zorganizować naradę przedstawicieli hodowców wszystkich ras koni ścigających się na Służewcu, aby w spokojnej i twórczej atmosferze domówić kryteria podziału rocznej puli nagród, co zawsze było kością niezgody wyżej wymienionych środowisk. Udało się osiągnąć kompromis i wyścigi mogły odbywać się planowo.
Nasza działalność została dostrzeżona przez ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi, dzięki czemu członek naszego stowarzyszenia Michał Romanowski wszedł do Rady PKWK. To ważny krok, ponieważ jesteśmy teraz słyszalni w Radzie i możemy mieć większy wpływ na wszystko, co dotyczy wyścigów konnych. W kolejnych wyborach będziemy chcieli wprowadzić do Rady większą liczbę naszych członków. Wreszcie ważna część naszej działalności, to uczestnictwo w promocji największych gonitw i dni wyścigowych w sezonie. Sponsorowanie trzech gonitw w dniu kończącym sezon 2013 jest tylko zwieńczeniem udanego pierwszego roku naszej działalności w nowym składzie osobowym.

Czy planujecie coś spektakularnego w sezonie 2014?

W bardzo ambitnych planach stowarzyszenia jest m.in. organizacja stałej, corocznej ważnej pod kątem selekcji gonitwy dla koni dwuletnich pod patronatem honorowym naszego Turfu. Chcemy zaprosić do Polski przedstawicieli podobnych stowarzyszeń działających na innych torach w Europie i zorganizować gonitwę o nagrodę w wysokości około 50 tys. euro, która spowoduje, że do Polski przyjadą najciekawsze dwulatki z całej Europy. Byłoby to kolejne po nagrodzie Europy wielkie międzynarodowe wydarzenie na Służewcu, a tej klasy gonitwa z pomocą mediów mogłaby przyciągnąć na tor tysiące widzów.

To wielkie wyzwanie, można powiedzieć do niedawna niewykonalne w polskich warunkach?

Bez marzeń nie ma pozytywnych zmian. Wierzę, że jeśli uda się zorganizować w Polsce ważną europejską gonitwę dla dwuletnich folblutów będzie to wspaniały bodziec tak dla mediów, graczy i miłośników koni, jak również dla hodowców, właścicieli, trenerów i jeźdźców, ponieważ dojdzie do bezpośredniej konfrontacji młodych koni wyhodowanych w Polsce z najlepszymi dwulatkami z zagranicy. Wierzymy, że taki wyścig i jego wydźwięk w Europie pomoże organizatorom gonitw na Służewcu w dziele promowania wyścigów konnych w naszym kraju. Zanim to jednak nastąpi chcemy, aby również gonitwy krajowe były szerzej promowane. Jesteśmy blisko dopięcia stałej ekspozycji w centrum Warszawy, gdzie przez 24 godziny na dobę pokazywane będą relacje z wyścigów w Polsce oraz z najlepszych torów w Europie. To z pewnością zwróci uwagę tysięcy osób przewijających się przez warszawskie centrum na próby dzielności koni i być może zachęci wiele z nich do zawitania na Puławską 266.

Rozmawiał Tadeusz Porębski

PASSA