Start » Aktualności » 2013 » Służewieckie who is who

Służewieckie who is who

data publikacji: 26.11.2013, 17:56  |  autor: elwira  |  źródło: PASSA, Tadeusz Porębski   |  liczba komentarzy: 0

p. Anna Piszcz podczas dekoracji

Fot: Finisz.pl
p. Anna Piszcz podczas dekoracji

Od pięciu lat gospodarzem służewieckiego hipodromu jest Totalizator Sportowy. Pierwsze dwa lata rządów TS na torze często spotykały się z krytyką ze strony środowiska wyścigowego. Z upływem czasu krytyka cichnie, widać bowiem na wielu frontach, że reaktywacja będących w zapaści wyścigów konnych przebiega w sposób metodyczny. Służewiec był w 2007 r. o krok od bankructwa, na tor wszedł nawet syndyk masy upadłościowej. Powiało katastrofą. Od maja 2008 r. sporo się na torze zmieniło. Na lepsze. Zabytkowy hipodrom osiągnął stabilizację i wszedł na ścieżkę rozwoju. I nie jest to bynajmniej przejaw kokieterii Passy pod adresem TS, powyższą tezę potwierdzają fakty, a z faktami ponoć się nie dyskutuje.

Dużo mówi się i pisze o głównych aktorach służewieckich mityngów - koniach, jeźdźcach, trenerach, hodowcach oraz właścicielach. Prawie wcale o ludziach, którzy w swojej pracy pozostają anonimowi, a wykonali i wykonują kawał dobrej roboty. To pracownicy służewieckiego oddziału Totalizatora Sportowego, którzy administrują zabytkowym obiektem, organizują mityngi i dbają o promocję hipodromu. Jest okazja, aby kwitując miniony sezon wspomnieć także o tych, którzy w oczach graczy oraz bywalców toru nie mają nazwisk i twarzy. Należy im się to za ponad pięć lat ciężkiej pracy. Nie sposób wymienić wszystkich, skupimy się więc tylko na osobach stanowiących trzon służewieckiego oddziału TS.

Służewiecka młodzież to katalizator działań na rzecz rozwoju wyścigów konnych w Polsce. Anna Piszcz zajmuje się organizacją tzw. imprez towarzyszących wyścigowym mityngom. Nie potrafi poruszać się i pracować wolno, osoba wyjątkowo energetyczna. Karolina Perzyna, okularnica o ujmującym sposobie bycia pracuje w centrum dowodzenia, czyli w sekretariacie oddziału. W głowie poukładane, ani cienia tak modnego dzisiaj w środowiskach młodzieżowych lansu. Robert Sołkowicz robi w dziale organizacji gonitw, przystojniak o egzotycznej urodzie z dużymi szansami na zaistnienie na srebrnym ekranie, choć szkoda byłoby go stracić ze względu na jego zaangażowanie w wykonywaną dzisiaj robotę. Maciej Piłat ślęczy przy komputerach tworząc i aktualizując końskie bazy danych. Zapalony sportowiec, wyborny znawca współczesnej muzyki rozrywkowej, ze wskazaniem na rock and roll. Urszula Zawadzka kierująca działem organizacji wyścigowym jest praktycznie niewidzialna, bo ukryta w najdalszej części budynku. Kłopoty z jej odnalezieniem mógłby mieć nawet słynny detektyw Rutkowski. Główna finansistka oddziału Anna Miller to młodzież starsza. Ona jest, ale jakby jej w ogóle nie było. Komunikacja z panią Miller bardzo utrudniona, bo przez cały dzień albo coś pisze, albo gdzieś telefonuje, albo czyta jakieś papiery.

Jan Żórawski, wiek średni, pełni obowiązki prezesa spółki Traf organizującej zakłady końskiego totalizatora. Elegant z dużą dozą osobistego uroku, w brustaszach jego marynarek zawsze kipią różnokolorowe poszetki, z reguły w kolorze burgunda. Ma dużo dobrych pomysłów na uatrakcyjnienie gry, może nawet zbyt dużo i dlatego powinien je poddać szybkiej weryfikacji. Marek Magdziak jest zastępcą dyrektora oddziału i zajmuje się bardzo niewdzięczną działką, zarządza całą 137-hektarową nieruchomością mianowicie. Osobiście wolelibyśmy wpaść w jamę niedźwiedzia grizzli niż wykonywać robotę Magdziaka. Oddziałem rządzi Włodzimierz Bąkowski, wyraźnie uciskają go oficjalne stroje, które musi przyodziewać z okazji uroczystych gali na Służewcu. Zapewne wolałby dżinsy i teksaskiego stetsona na głowie. Szybko myśli, sprawnie analizuje i dobrze filozofuje. Lubi motocykle marki Harley Davidson i cygara Romeo & Juliet. I jeszcze wyścigi konne.


Opracował Tadeusz Porębski i spółka

PASSA

Dodaj komentarz

Komentarze (0)






Dopuszczalne znaczniki: <b><i><br>Dodaj nowy komentarz: