Start » Aktualności » Wyścigi zagraniczne » Wielka Pardubicka coraz bardziej polska

Wielka Pardubicka coraz bardziej polska

data publikacji: 14.10.2010, 19:43  |  autor: elwira   |  liczba komentarzy: 0

Choć Wielka Pardubicka rozgrywana jest w Czechach i to właśnie tam zebrało się ponad 50 tysięcy osób by głośnymi okrzykami dopingować zawodników, z czystym sumieniem możemy stwierdzić, iż bez Polski to nie byłaby ta sama gonitwa. Wśród dwudziestu koni, które wystartowały w ubiegłą niedzielę w 120 Wielkiej Pardubickiej, prawie połowa (8 z 20) pochodziła z Polski. Lecz najważniejszym dla nas - Polaków - jest fakt, iż po raz drugi z rzędu pokonał wszystkich pochodzący z Polski 9 letni wałach Tiumen, dosiadany przez wybitnego dżokeja, 58 letniego Josefa Vanię. Lecz to nie koniec dobrych wieści zza naszej południowej granicy.

 

Wielka Pardubicka uznawana jest za najtrudniejszy na świecie wyścig cross country, gdzie konie muszą zmierzyć się z morderczą trasą usianą przeszkodami. Na dystansie przeszło 7 kilometrów do pokonania mają m.in. zaorane pola, rowy z  wodą oraz Wielki Taxis - dotychczas chyba najbardziej niebezpieczną przeszkodę skokową na świecie.

 

Dlaczego konie giną na Wielkim Taxisie?

Żywopłot z rowem. Tak w skrócie powiedzieć może laik. Jednakże żywopłot ma prawie dwa metry wysokości a rów szeroki jest na następne dwa i głęboki na półtora. Ponadto, jak łatwo się domyślić, koń nim nie skoczy, nie widzi rowu i  nie zdaje sobie sprawy, jak daleko ma skoczyć. Wymaga więc bezbłędnych sygnałów od jeźdźca. dlatego też ta przeszkoda doprowadziła do kalectwa - a nieraz i do śmierci wielu koni, a nawet i jeźdźców. Dlatego też pewien czas temu został przebudowana. Spłycono rów i nieznacznie przycięto żywopłot.

 

Właśnie dlatego, na dnie rowu, przy samej trasie po której już za chwilę miało pędzić w szalonym tempie dwadzieścia koni, znalazł się reporter portalu qnwortal.com, który postanowił sprawdzić i udokumentować, czy rzeczywiście, gonitwa stała się przez to bezpieczniejsza. Nagle, zupełnie nienacka, wyłonił się pierwszy koń, za nim - tabnem, pofrunęły następne. To niesamowite uczucie znaleźć się tak blisko praktycznie lecących w powietrzu koni! Starając się nie opuszczać aparatu i jednocześnie trzymać kciuki niezmiernie ucieszyłem się, gdy wszystkie konie bezpiecznie wylądowały i pognały w dalszą trasę. Tak, w tym roku żaden koń nie uległ wypadkowi pokonując tą niesamowitą przeszkodę!

 

Trasę tej najtrudniejszej gonitwy na świecie ukończyło 19 z 20 koni dosiadanych przez 18 jeźdźców. Nikomu nic poważnego się nie stało. Przypomnę tylko, iż w ubiegłym roku odpadło 7 koni a w roku 1909 żaden koń nie dotarł do mety. Mamy nadzieję, iż ucieszy to również przeciwników Wielkiej Pardubickiej. Podobnie, jak niesamowity szacunek Josefa Vani do Tiumena - konia a zarazem przyjaciela. Gdyż nie sposób posunąć się do stwierdzenia, iż sporty hipiczne to tak naprawdę sporty zespołowe, w których biorą udział pary, nie zaś sami jeźdźcy

 

 

 

Tekst dzięki uprzejmości qnwortal.com

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)


Dodawanie komentarzy w tym wątku zostało zablokowane.